Dorota Skurnóg ze Słupska cudem przeżyła wypadek samochodowy. 10 lat temu, z dwuletnią wówczas córeczką i mężem wybrała się do Ustki po świeżą rybę na święta. Kierujący autem mężczyzna stracił panowanie nad kierownicą, wypadł z drogi i auto wbiło się w drzewo. Córeczka i mąż pani Doroty wyszli z wypadku bez szwanku, ale kobieta przez wiele tygodni walczyła o życie. Przeżyła, ale jest sparaliżowana - relacjonuje Fakt.

- Lekarze nie dawali mi wielu szans na przeżycie, dopiero po dwóch miesiącach odzyskałam świadomość, przeszłam wiele operacji, mam uszkodzony rdzeń kręgowy, dziękuję Bogu, że mam sprawną prawą rękę i mogę mówić - opowiada pani Skurnóg. 

Po wypadku ubezpieczyciel, u którego jej mąż miał wykupione OC, odmówił kobiecie wypłaty odszkodowania. Wbrew umowie uznał, że pieniądze się jej nie należą.

Sprawa trafiła do sądu, który przyznał właśnie pani Dorocie rację. Tym samym potwierdził, że ubezpieczenie OC obejmuje również najbliższych członków rodziny.

Sąd apelacyjny w Warszawie przyznał poszkodowanej 2,5 mln zł odszkodowania oraz 12,3 tys. zł miesięcznej renty.

- To bezprecedensowy wyrok w historii polskiego sądownictwa. Po wielu latach walki sprawiedliwości stało się zadość i pani Dorota otrzyma wreszcie należne jej pieniądze. Cała sprawa pokazuję, że nawet w najgorszej sytuacji, trzeba walczyć o swoje - mówi Tomasz Rosa, dyrektor Grupy Doradczej Prawno-Medycznej z Gdańska, która reprezentowała poszkodowaną w sądzie.