Zdjęcia Małgorzaty Tusk wysiadającej z czarnej toyoty avensis opublikował Fakt. Żona premiera miała na ramieniu torbę z rakietą do gry w tenisa. Co w tym dziwnego? 

Tabloid zastanawia się czy jeden premier może w tym samym czasie użytkować dwie służbowe limuzyny? Gazeta odpowiada sama sobie "Może!" i wyjaśnia - "W Warszawie płacimy za tę z BOR, którą w sobotę szef rządu pojechał na turniej piłkarski swojego imienia, a w Sopocie za tę z partii, którą żona premiera wybrała się na tenisa."

Z relacji dziennika wynika, że to ta sama toyota avensis, którą po Trójmieście jeździ premier Donald Tusk. "I nie jest to ich prywatne auto, a zakupione z partyjnych pieniędzy." - twierdzi bulwarówka.

Fakt zapytał "górę" Platformy Obywatelskiej dlaczego żona premiera korzysta z samochodu zakupionego przez partię, skoro posiada własne auto i czy to normalne, że członkowie rodzin korzystają z partyjnych aut?

Sekretarz generalny PO Andrzej Wyrobiec odpowiedział: "mogą korzystać".