Na taką Alfę czekałem z niecierpliwością od wielu lat i cieszę się że Włosi wreszcie odważyli się ją wypuścić na rynek. To najtańsza namiastka supersamochodu. Wygląda jak miniatura Ferrari, dzięki wykorzystaniu włókna węglowego do konstrukcji monokoku można ją postawić obok McLarena 12C, produkowana jest w zakładach Maserati w Modenie. Alfa 4C nawiązuje do najlepszych samochodów tej marki z drugiej połowy ubiegłego stulecia - jest lekka, z małym ale mocnym silnikiem, relatywnie tania i stworzona po to, by dostarczyć kierowcy maksimum wrażeń z jazdy. Turbodoładowany silnik pobrzękuje za plecami, pod lewą pachą kierowcy słychać syk powietrza zasysanego do kolektora dolotowego, za prawym uchem pojękuje zawór upustowy turbosprężarki. Mógłbym przysiąc że słychać jak wtryskiwacze podają paliwo do cylindrów. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z żyjącą istotą, mechanicznym stworem napędzającym piękne, małe coupe. Wnętrze jest bardzo minimalistyczne, klimatyzacja i radio należą do wyposażenia dodatkowego, wspomagania kierownicy nie można dostać nawet za dopłatą. W efekcie czujemy się jak w kabinie wyścigówki i takie też są wrażenia z jazdy. Jest głośno, wszystkie doznania z jazdy docierają do kierowcy i pasażera niemal nieprzefiltrowane wygłuszeniami, reakcje samochodu na gaz, hamulec i skręt kierownicy są bardzo bezpośrednie. Ta Alfa jest tak intensywna w swoich doznaniach, że po dwugodzinnej przejażdżce wysiadłem szczęśliwy, ale zmęczony z bólem głowy. Jazda 4C jest jak gaszenie pragnienia haustami espresso. Działa piorunująco, ale trzeba uważać, by jej nie przedawkować - powiedział w rozmowie z dziennik.pl Szymon Sołtysik, redaktor naczelny polskiej edycji magazynu "Top Gear". 

Moc i osiągi? Alfa Romeo 4C waży 895 kg. Sercem 4C jest nowy, czterocylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1750 z turbodoładowaniem (podobna jednostka napędza AR 159 w barwach polskiej policji). Mechaniczne serce produkuje 240 KM i 350 Nm (80 proc. wartości momentu obrotowego jest dostępne już przy 1700 obr./min.). Możliwości? Jeden koń mechaniczny ma do uciągnięcie tylko 4 kg masy. W efekcie przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa zaledwie 4,5 sekundy. Prędkość maksymalna - ponad 258 km/h.

Silnik został połączony z automatyczną skrzynią biegów Alfa TCT z podwójnym suchym sprzęgłem. Biegi można też zmieniać jak w wyścigówce - w trybie sekwencyjnym łopatkami pod kierownicą. Seryjnie montowany jest system Launch Control - wciskasz guzik, łapiesz kierownicę i wciskasz gaz a elektronika dba o to by samochód wystartował z jak najmniejszym uślizgiem opon. Przeciążenie podczas hamowania wynosi 1,2 g, zaś w zakrętach może przekroczyć 1,1 g.

Alfa Romeo 4C będzie powstawać w limitowanej liczbie 3500 egzemplarzy rocznie, z których 1000 trafi Europy. W Polsce można już składać zamówienia na ten samochód - cena - od 220 tys. zł. Wcześniej na Starym Kontynencie sprzedano 500 sztuk 4C w specjalnej wersji Launch Edition. Co ciekawe, cztery egzemplarze trafiły do Polski. Wybrańcy musieli zapłacić za jedno takie auto 250 tys. zł… Dlaczego wybrańcy? Lista chętnych była znacznie dłuższa.

Alfa Romeo 4C jest produkowana przez… Maserati w Modenie! Właśnie dzięki takiemu połączeniu serca kierowców Alfa ma już… na widelcu :)