Kontrowersje wokół iskry 1 odżyły po tym jak pewien inżynier spod Krakowa wygrał sprawę z policją. Kierowca udowodnił, że funkcjonariusze drogówki mylą się i źle zmierzyli mu prędkość za pomocą iskry właśnie. Sąd uniewinnił mężczyznę i przyznał mu rację…

>>>Policja nie umie używać radaru iskra! Kierowca to udowodnił i wygrał w sądzie

Teraz policjant wyjawia jak wygląda praca z tym urządzeniem…

- Pracuję 17 lat w policji w ruchu drogowym. W jednostkach były monitorowane sprawy tego typu miernika (red. iskra 1). Przełożeni nie reagowali. Policjanci są zmuszeni, żeby te radary brać i korzystać. Liczy się tylko i wyłącznie ilość uzyskanych efektów - mówi w rozmowie z TVN24 policjant.

- Naciągamy kierowców na postępowanie mandatowe. Jedzie kolumna pojazdów, przykładowo 10 pojazdów, jeden pojedzie szybciej, zatrzymuje z reguły pierwszego, Bogu ducha winnego kierującego i udowadnia mu, że on jechał z taką, a nie inną prędkością. Kierujący z reguły, dla świętego spokoju, przyjmuje ten mandat - dodaje.

Mundurowy przyznaje, że "jak pojazdy jadą w kolumnie, bądź obok siebie, to (pomiar - red.) jest na chybił trafił".

- Rosyjska ruletka, na kogo wypadnie, na tego bęc. Tam jest bez różnicy kto, jak jedzie, byleby tylko zapłacił grzywnę w postępowaniu mandatowym. Bezpieczeństwo jest najmniej ważne. Najważniejsze są suche statystyki, ranking poszczególnych komend - powiedział funkcjonariusz.