– Najwięcej prób wyłudzeń ma miejsce w przypadku szkód komunikacyjnych oraz zgonów bliskich osób – twierdzi Piotr Majewski z komisji ds. przeciwdziałania przestępczości ubezpieczeniowej przy PIU. – W ubezpieczeniach majątkowych odnotowano 68-proc. wzrost przestępstw w porównaniu z 2011 r., a w ubezpieczeniach życiowych 46-proc. skok - dodaje.

Majewski zaznacza jednak, że raport mówi o wykrytych oszustwach, co może też świadczyć o rosnącym doświadczeniu zakładów ubezpieczeń w łapaniu sprawców.

Klasyczne metody wyłudzeń oparte są na zawyżonej kalkulacji kosztów naprawy pojazdów i zgłaszaniu fikcyjnych uszkodzeń ciała. Dotyczy to zarówno symulowania depresji i zaburzeń psychicznych wynikających z rzekomo doznanego szoku pourazowego, jak i powiększaniu skali dolegliwości.

– Jednymi z bardziej popularnych powypadkowych urazów są bóle kręgosłupa i głowy. Takim metodom sprzyja nieład w dokumentacji medycznej i słabość systemów administracyjnych służby zdrowia – wyjaśnia Majewski.

Jednak zdarzają się i bardziej pomysłowi oszuści. W raporcie przytoczono przykład wypadku na placu parkingowym. Sprawca w trakcie cofania samochodem ciężarowym miał uderzyć w lewy bok zaparkowanego renault. Na miejsce kolizji nie wezwano policji, spisano tylko oświadczenia. Z uwagi jednak na to, że pojazd został sprowadzony do Polski w kwietniu 2012 r., a zdarzenie miało miejsce 3 lipca, poproszono o dokumentację dotyczącą renault z Niemiec. Okazało się, że auto zostało uszkodzone jeszcze na terenie tego kraju w lutym 2012 r. i w takim stanie zostało sprzedane obecnemu właścicielowi.

W ubezpieczeniach na życie dominują próby wyłudzenia odszkodowania za śmierć bliskiej osoby. Dość popularne jest zatajanie istotnych informacji przy wykupywaniu ubezpieczenia. Pewien pięćdziesięciolatek zgłosił się do zakładu ubezpieczeniowego 25 kwietnia, deklarując, że jest zdrowy. 15 grudnia zmarł, a w lutym następnego roku jego spadkobierca wystąpił o wypłatę świadczenia z tytułu zgonu ubezpieczonego. Przyczyną śmierci był rozsiany proces nowotworowy. Gdy ubezpieczyciel zaczął badać sprawę, okazało się, że nowotwór został rozpoznany już w marcu poprzedniego roku. Ubezpieczony wiedział, że jest śmiertelnie chory, gdy kupował polisę, co więcej, zataił, że jest alkoholikiem i pali dwie paczki papierosów dziennie.

Świadczenia za urazy medyczne próbuje się wyłudzać w różny sposób. Nietypowy gang wykryło jedno z towarzystw, gdy w porozumieniu z konkurencją zaczęło badać dokumentację osób, które w tajemniczych okolicznościach traciły palce. Wyszło wówczas na jaw, że istnieje grupa ubezpieczająca na wysokie sumy osoby bezrobotne lub z marginesu społecznego. Po pewnym czasie za zgodą ubezpieczonych obcinano im kciuki i występowano o odszkodowanie. W procederze wyłudzeń – jak podkreśla PIU – uczestniczyły kancelarie prawne.

Przeciętny przekręt opiewa na 23 tys. zł

W ubiegłym roku wykryto próby oszustw na kwotę blisko 110 mln zł. Najwięcej z nich – ponad 103 mln zł dotyczyło wyłudzeń w ubezpieczeniach majątkowych, blisko 6,4 mln zł odnotowano w grupie umów życiowych.

Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę skalę wypłat świadczeń i odszkodowań sięgającą blisko 40 mld zł, jednak – w ocenie PIU – niepokoi rosnąca skala zjawiska.

Z raportu wynika, że w 2012 r. odnotowano łącznie 7753 przestępstw w ubezpieczeniach majątkowych, co oznacza wzrost liczby czynów o 68 proc. i wzrost ogólnej kwoty przestępstw o 17 proc. Średnia wartość przestępstwa wyniosła ok. 13,3 tys. zł. PIU podkreśla, że wartość wyłudzeń odnotowanych w ubiegłym roku jest najwyższa na przestrzeni ostatnich lat. Przodują w nich oszustwa w ubezpieczeniach komunikacyjnych: 55 proc. – 81,7 mln zł.

W ubezpieczeniach na życie w porównaniu z rokiem ubiegłym liczba czynów zabronionych wzrosła o 46 proc. (z 188 do 274). Jednak wartość pozostała na zbliżonym poziomie 6,4 mln zł. Z raportu PIU wynika, że wyłudzenia dotyczą najczęściej klasycznych produktów – czyli polis na życie i NNW. Przeciętna wartość oszustw opiewa na 23 tys. zł.