Zniesienie obowiązku zapinania pasów jest skrajną nieodpowiedzialnością. To jest już korwinizm w polityce, czyli unia polityki nierealnej. Zniesienie zakazu rozmów przez telefon też jest absurdalne, bo obniża bezpieczeństwo. Każdy może sobie przecież zainstalować bluetootha czy słuchawki. A zniesienie limitów na autostradach jest akurat słuszne, ale tu nie ma specjalnych ograniczeń, bo policja nie ściga za przekroczenie 140 km/h, życie więc wyprzedziło propozycje PJN, który wyważa otwarte drzwi - mówi europoseł Solidarnej Polski w rozmowie z "Wprost".

Kurski przyznaje, że ma "ciężką nogę" podczas jazdy samochodem, ale uważa, że piratem drogowym nie jest.

Ja jestem człowiekiem, którego obowiązki czasem zmuszają do przekroczenia prędkości, ale to jeszcze daleko do piractwa. Nigdy nie miałem wypadku, w którym ktokolwiek by ucierpiał poza mną i opowiadam się za przepisami, które zwiększają bezpieczeństwo oraz upłynniają ruch. Zwiększyłbym kary za wyprzedzanie przed przejściem dla pieszych czy nie zatrzymywanie się przed pieszymi dochodzącymi do przejścia, ale też surowo bym karał za blokowanie lewego pasa przez maruderów - powiedział polityk. 

Czym innym jest lubić szybką jazdę, a czym innym zmieniać przepisy pod to, co się lubi. Ja jestem grzesznikiem czynnego żalu, takim, który opowiada się za restrykcyjnym przestrzeganiem przepisów - dodał Kurski.