Dodatkowo dostały 38,2 tys. wezwań o wskazanie użytkownika, który nie uiścił opłaty za autostradę.

Firmy leasingowe mają obowiązek podania organom ścigania danych użytkownika pojazdu, ale nie robią tego za darmo. Za każdą taką informację pobierają od leasingobiorcy auta 50 zł prowizji. Gdyby przyjąć, że pobrały opłaty za wszystkie wystawione wezwania, oznaczałoby to, że firmy leasingowe wzbogaciły się w ten sposób o jakieś 5 mln zł.

Do 50-złotowej taksy za wskazanie przyznają się m.in.: PKO Leasing, BRE Leasing, EFL, VB Leasing, BZ WBK Leasing czy Masterlease. A Pekao Leasing inkasuje nawet 60 zł.

– Opłata jest zgodna z naszą tabelą opłat i prowizji – tłumaczą się hurtem firmy leasingowe.

Tymczasem kierowcy skarżą się na zbyt wysoką opłatę za samo wskazanie, które nie wymaga od firm leasingowych przeprowadzania skomplikowanej procedury, a jedynie zajrzenia do bazy danych i wysłania listu do Inspekcji Transportu Drogowego. Na pomoc UOKiK nie mają jednak co liczyć, bo – jak napisali nam w odpowiedzi przedstawiciele tego urzędu – sprawa nie dotyczy klientów indywidualnych, ale umów między firmami.

– Problem naliczania opłat za wskazanie posiadacza pojazdu przez instytucje finansujące jest nam znany – przyznaje Aleksandra Kabylska z wydziału informacji i promocji Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

Dodaje, że firmy leasingowe różnie podchodzą do wezwań o wskazanie użytkowników aut, których formalnie są właścicielami. Część z nich przekazuje wezwanie użytkownikowi samochodu, a część samodzielnie wskazuje go inspekcji. Ta wtedy kieruje ponowne wezwanie już bezpośrednio do posiadacza auta.

Tej dodatkowej opłaty można by było uniknąć, gdyby do Centralnej Ewidencji Pojazdów firmy leasingowe wpisały nie tylko swoje dane, lecz także podały informacje o użytkownikach poszczególnych aut.

– Rejestrowanie danych użytkownika pojazdu jest możliwe, jednak nie obligatoryjne, ponieważ przy rejestracji pojazdu wymagane jest jedynie podanie danych właściciela – tłumaczy Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. – Użytkownik pojazdu może być dopisany do danych zawartych w dokumencie rejestrowym pojazdu na swój wniosek – dodaje.

W efekcie w CEP widnieje jedynie niespełna 21,4 tys. informacji o użytkownikach. Tymczasem tylko w ubiegłym roku firmy leasingowe i długotrwałego najmu oddały klientom ok. 240 tys. aut.

– Firmy leasingowe i długotrwałego wynajmu nie wpisują do ewidencji użytkownika pojazdu, bo na etapie rejestracji samochodów nie mają kompletu dokumentacji w tej sprawie – wyjaśnia Robert Piętka, ekspert Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów i kierownik działu administracji floty w LeasePlanFleet Management. – Później jest to możliwe, jednak wymaga wymiany dowodu rejestracyjnego, która kosztuje 54,50 zł i dodatkowo 17 zł za upoważnienie osoby z firmy do czynności rejestrowych. Dlatego standardowo nie robi się tego ze względu na koszty i procedury. Jednak jeśli klient poprosi o taki wpis, to oczywiście możemy go dokonać – dodaje.