Ten kraj to Szwecja - w której zdarza się 3-krotnie mniej śmiertelnych wypadków drogowych niż w Polsce. Mimo to szwedzkie władze rozważają wprowadzenie zakazu rozmawiania przez komórki w trakcie jazdy. Nie wolno byłoby także poprawiać makijażu czy golić się. Za złamanie zakazu groziłby mandat

Rząd chce wprowadzić zmianę w kodeksie drogowym na drodze rozporządzenia - tłumaczyła w szwedzkim radiu publicznym minister infrastruktury Catharina Elmsäter-Svärd. "Nasza propozycja zmierza do tego, by kierowcy zrozumieli, że jako uczestnicy ruchu drogowego nie mogą robić rzeczy, które odwracają ich uwagę od prowadzenia pojazdu" - mówiła minister.

Tymczasem szef parlamentarnej komisji ruchu drogowego Anders Ygeman uważa, że tę kwestię należy rozwiązać na drodze ustawowej. "Musi być wyraźnie powiedziane, co jest dozwolone, a co - zabronione. Jeśli nie zapiszemy tego w prawie, to kierowcy nie będą wiedzieli, czego się trzymać. Przecież nawet minister nie wie do końca, co wolno, a czego nie" - ironizował Anders Ygeman.

Szwedzki Instytut Transportu do tej pory uważał, że zakaz korzystania z telefonu podczas jazdy nie ma sensu, ponieważ... większość kierowców i tak się do niego nie stosuje, a zestawy głośnomówiące wcale nie poprawiają bezpieczeństwa na drodze. 

Ustawodawcy w krajach Unii Europejskiej rozmaicie traktują rozmawianie podczas jazdy przez komórkę. Najsurowsze kary czekają nas w Holandii - mandat wart 913 złotych i Hiszpanii, 830 złotych, natomiast na Litwie i Estonii zapłacimy około 60 złotych. W Polsce jazda z telefonem w ręku kosztuje 200 złotych.