Prowincje prowadzą rejestry niedopuszczalnych słów i skrótów, które są całkiem długie, lepiej więc przed wydaniem kilkuset dolarów na spersonalizowaną tablicę sprawdzić, czy ta wymarzona przez nas nie jest mrzonką.

Na przykład w prowincji Nowa Szkocja na liście figuruje 2966 zakazanych słów, skrótów i kombinacji liter z cyframi. W Ontario, jak można przeczytać na stronach Service Ontario (administracji obsługującej sprawy ludności), podkreślono, że dopuszczalna jest "prawie każda kombinacja liter i cyfr", o ile... - i tu następuje długa lista warunków.

Nie ma więc co liczyć na tablice rejestracyjne o podtekstach seksualnych czy z wulgarnymi wyrazami. Nie mają szans obraźliwe słowa używane w slangu i to nie tylko angielskim, ale "w jakimkolwiek języku" - zwraca uwagę Service Ontario. Stąd na przykład na listach zakazów sporo soczystych przekleństw i okrzyków znanych każdemu frankofonowi. Zakazane są skróty zaczerpnięte z SMS-ów, nie może być też mowy o religijnych przesłaniach czy słowach o znaczeniu religijnym.

Podobne zakazy obowiązują także w innych prowincjach. W Nowej Szkocji mogła się o tym przekonać kobieta, która chciała mieć na tablicy niewinnie wyglądające IXOYE. Ponieważ jednak jest to skrót od greckich słów oznaczających Jezus Chrystus, Syn Boży i Zbawiciel, jej wniosek został oddalony. Tak samo zresztą odrzucono by prośbę o wydanie tablicy rejestracyjnej ze słowem "atheist" (ateista), czy z często używanym w internecie skrótem OMG (Oh My God, czyli O mój Boże).

Zwolennicy rozmaitych alkoholi czy narkotyków też nie mają szans na informowanie o swoich upodobaniach i efektach użycia czy nadużycia.

Na tablicach rejestracyjnych nie można ponadto zamieszczać haseł politycznych ani obelg pod adresem rządu. Całkowicie niedopuszczalne są jakiekolwiek aluzje do przemocy, działalności przestępczej czy naruszania praw człowieka. Stąd też nie pojawią się tablice zaczynające się od WEH8, ponieważ po angielsku można to przeczytać jako "we hate" (nienawidzimy).

Z polskiego punktu widzenia nawet istniejące niespersonalizowane tablice potrafią być zabawne. W Ontario tablice rejestracyjne mają obecnie cztery litery i trzy cyfry. Po ulicach krąży seryjnie AZJA, a także swojsko brzmiące BEBA czy BOBA. Słowo BUDA się nie pojawi, ponieważ widnieje na liście zakazanych słów - wymowa jest taka sama jak Budda, ale PIES za kilka lat zapewne już tak. Wśród Polaków krążą zakłady o to, kiedy pojawią się rozmaite czteroliterowe polskie słowa używane na ogół jako wyzwiska i czy w ogóle się pojawią, skoro w Service Ontario pracują także osoby mówiące po polsku.

W Ontario, w którym seryjnie wydawane tablice zaczynają się obecnie na B, w zasadzie powinien już pojawić się BOND, ale chyba są małe szanse, skoro Service Ontario zaznacza, że nawet w spersonalizowanych tablicach nie ma szans na użycie powszechnie znanych nazwisk. Lista zakazanych słów jest podobna w różnych prowincjach i warto zajrzeć do np. listy zakazów w Nowej Szkocji, opublikowanej w całości przez portal CBC, nawet jeśli marzy się o typowo polskiej tablicy rejestracyjnej.

Nie ma mowy o tablicy POLAK czy POLAKI, gdyż Polack to dość pogardliwe określenie polskiej nacji. Miłośnicy kotów nie mają szans na użycie słowa KOT, zaś zwolennicy polskich legend nie mogą liczyć na rejestrację z imieniem KRAK - wymowa jest zbyt bliska słowu crack, które oznacza bardzo silny i szybko uzależniający narkotyk.