Komendant warszawskiej straży miejskiej wsiada pod domem do swojej prywatnej skody superb i wyjeżdża do pracy. Zbigniew Leszczyński robi wykroczenie za wykroczeniem - donosi Fakt. 

Zamiast z dozwoloną prędkością dowódca straży jedzie ulicami Warszawy 100 km/h. Nagle spostrzega przed sobą autobus - komendant wyprzedza go, przejeżdżając podwójną linię ciągłą. Czerwone światło na skrzyżowaniu? To dla Leszczyńskiego nie powód, by się zatrzymać. Wciska gaz i wjeżdża na skrzyżowanie, zupełnie ignorując sygnalizator - relacjonuje bulwarówka, której paparazzi jadąc za komendantem robił zdjęcia.

Co grozi zwykłemu kierowcy za takie wykroczenia? Wyprzedzanie na podwójnej ciągłej - 200 zł i 5 pkt., przekroczenie prędkości do 30 km - 100-200 zł i 8 pkt., wjazd na czerwonym świetle - 300–500 zł i 6 pkt. - w sumie nawet 900 zł i 15 punktów karnych.

Fakt twierdzi, że próbował pytać komendanta straży o całą sytuację, ale podobno Zbigniew Leszczyński nie chciał skomentować swojego postępowania.