Sprzedawcy samochodów robią, co mogą, by przyciągnąć klientów do salonów. Z zestawienia przygotowanego dla DGP przez firmę doradczą EurotaxGlass’s Polska wynika, że ceny katalogowe w naszych salonach już zrównały się z ofertami dilerów na Słowacji i Węgrzech. Jesteśmy jednak zdecydowanie tańsi od naszych zachodnich sąsiadów.

Potwierdza to Michał Hadyś z Instytutu Samar. Z jego analizy wynika, że za nowy model Skody o nazwie Rapid zapłacimy w Polsce blisko 10 tys. zł mniej niż w Niemczech – taka różnica dotyczy wersji podstawowej. Najlepiej wyposażona Skoda Rapid jest tańsza od tej w Niemczech nawet o 18 tys. zł. Duże dysproporcje występują w przypadku innych modeli, m.in. Volkswagena Golfa, Dacii Duster czy Toyoty Yaris. W przypadku Opla Insigni różnica w cenie dochodzi do 22–25 tys. zł.

– Te ceny nie zawierają aktualnie obowiązujących rabatów promocyjnych – zastrzega Michał Hadyś.

Jak twierdzą jednak specjaliści, wysokie rabaty to obecnie typowo polska specjalność. Żeby podreperować wyniki, sprzedawcy przeceniają auta na potęgę.

– Obecnie dilerzy starają się dopinać plany, za których realizację otrzymują dodatkowy bonus. Sprzedają samochody z rabatami sięgającymi 15–20 proc. Często bez marży – mówi anonimowo jeden z brokerów, który sprowadza do Polski nowe samochody z innych rynków. Przypomina, że jeszcze 2–3 lata temu można było liczyć na rabaty maksymalnie na poziomie 5–6 proc.

Według Rafała Grzaneckiego, dyrektora komunikacji w Fiat Auto Poland, niższe ceny w Polsce w porównaniu z innymi krajami europejskimi wynikają ze specyfiki naszego rynku. Z miesiąca na miesiąc kurczy się bowiem rynek klientów detalicznych. Już ponad 60 proc. aut trafia do flot.

– Sprzedaż nowych aut w prawie czterdziestomilionowym państwie jest poniżej oczekiwań branży i specjalistów, a głównym czynnikiem determinującym zakup jest cena wyjaśnia Grzanecki.

Według firmy doradczej Carmarket.com.pl w listopadzie zarejestrowano w Polsce 26,8 tys. samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 tony – o 2,3 tys. sztuk mniej niż przed rokiem. W tym roku zarejestrowano w sumie 287 tys. pojazdów, tyle co przed rokiem.

Z rabatów w polskich salonach korzystają... Niemcy. Według specjalistów w tym roku nawet 10 proc. sprowadzonych do Polski z zagranicy nowych aut mogło wrócić z powrotem na Zachód. Dużym wzięciem cieszą się volkswageny i skody, ale nabywcy zza Odry nie gardzą też innymi markami, jak Hyundai czy Honda.