– To jest chyba jeden z najgorszych, jeżeli nie najgorszy moment przed branżą motoryzacyjną i europejską, a także w Polsce od kilkudziesięciu lat – uważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

Skutki kryzysu

W tym roku sprzeda się być może 260 tysięcy samochodów. To jest liczba bardzo, bardzo mała. Dla porównania w Hiszpanii, tej dzisiejszej, znajdującej się w kryzysie wszystko wskazuje na to, że zostanie sprzedanych prawie 800 tysięcy samochodów. Mało tego, rząd hiszpański przedsięwziął działania, żeby zwiększyć sprzedaż nowych samochodów – mówi Jakub Faryś.

Drastyczne spadki to głównie efekt pogłębiającego się kryzysu w Europie, do której trafia ponad 98 proc. produkowanych w Polsce aut. Jak wynika z analiz, w tym roku spadek liczby rejestracji nowych samochodów na unijnych rynkach sięga 7 proc. Eksperci szacują, że w tym roku zostanie sprzedanych w Europie i zarejestrowanych około 12,5 mln samochodów.

Przypominam, że w 2007, może jeszcze 2008 roku to było prawie 18 milionów. W Polsce sytuacja jest równie zła albo nawet jeszcze gorsza – mówi Jakub Faryś.

Z szacunków PZPM wynika, że w kraju wyniki za cały 2012 rok nie będą lepsze od tych sprzed kilku lat, przy czym popyt na polskim rynku słabnie szybciej niż na europejskim.

Liderzy rynku

Jednak nie wszyscy narzekają.

Sądzimy, że w 2012 roku zarejestrowanych zostanie około 33 tys. samochodów osobowych Skoda, co powinno dać nam udział w rynku na poziomie ok. 12 proc. – twierdzi Klaudyna Gorzan, główny specjalista ds. PR marki Skoda w Volkswagen Group Polska.

To najlepszy wynik na krajowym rynku.

W przyszłym roku prognozujemy sprzedać porównywalną liczbę samochodów. Jednak nasze prognozy uzależnione są od wielkości rynku. Na chwilę obecną zakładamy, iż będzie taka sama jak w bieżącym roku – uważa Klaudyna Gorzan.

Według niej to wskaźniki nastrojów konsumenckich nie pozwalają na przesadny optymizm, jeśli chodzi o wielkość rynku w przyszłym roku.

Jako Skoda mamy jednak nadzieję, że ofensywa modelowa zapoczątkowana w tym roku modelami Citigo i Rapid pozwoli co najmniej na utrzymanie naszej pozycji rynkowej – mówi Klaudyna Gorzan.

Śmiałe plany ma też Toyota.

W 2012 r. sprzedamy na pewno ponad 20 tys. samochodów i utrzymamy pozycję w czołowej trójce na rynku – mówi Maciej Gorzelak z Toyota Motor Poland.

W 2013 r. dzięki nowym modelom segmentu C (Auris, Auris Hybrid, Auris Touring Sports, Auris Touring Sports Hybrid, Corolla, Verso) oraz zupełnie nowej generacji RAV4 wynik ten chcą wyraźnie zwiększyć.

Rewelacyjny wynik szykuje się także w Chevrolecie.

Wszystko wskazuje, że uzyskamy w tym roku najwyższy w historii rekordowy wynik sprzedaży Chevroleta w Polsce i przekroczymy liczbę 10 tys. sprzedanych samochodów – twierdzi Wojciech Osoś z Chevrolet Poland.

W ten sposób firma zbliży się do takich marek jak Renault, czy Peugeot. Jednak Francuzi nie zasypiają gruszek w popiele.

Szacujemy, iż klienci zarejestrują w tym roku w sumie 16, 5 tys. nowych samochodów marki Peugeot, w tym 12 tys. szt. osobowych i 4,5 tys. szt. dostawczych. W przyszłym roku prognozujemy jednak wyższą sprzedaż samochodów marki Peugeot w Polsce – zapowiada Tomasz Chodkiewicz, dyrektor sprzedaży Peugeot Polska.

Głównym atutem firmy ma być wprowadzenie na rynek trzech zupełnie nowych modeli. Pierwszy z nich to produkt skierowany głównie do klientów indywidualnych, a mianowicie 301, długo oczekiwany sedan w gamie Peugeot.

Nasze prognozy zakładają wielkość polskiego rynku samochodów na koniec bieżącego roku na poziomie 280 tys. nowych samochodów osobowych oraz ok. 43 tys. nowych samochodów dostawczych – mówi Grzegorz Paszta z Renault Polska.

Prognozowana przez nich liczba sprzedanych nowych osobowych samochodów Renault powinna się zamknąć na koniec roku liczbą ok. 13 tys. sztuk, a samochodów dostawczych ok. 5,3 tys. sztuk.

Dla modeli Dacia analogicznie ok. 10 tys. szt. samochodów osobowych i ok. 700 aut dostawczych.

W ten sposób udział osobowych i dostawczych modeli Dacia w polskim rynku wzrośnie o 1,6 proc. Jak twierdzi Paszta, na tak świetny wynik złożą się doskonałe rezultaty sprzedaży modeli Duster, Sandero i Logan MCV, których sprzedało się dwa razy więcej niż rok temu.

Z kolei zmniejszenie udziału w rynku samochodów osobowych Renault to głównie efekt wejścia na polski rynek nowego modelu Clio dopiero pod koniec roku. Warto przypomnieć, że w tym segmencie Clio ma od lat znaczący udział w sprzedaży samochodów.

Eksportowa branża

Zdaniem przedstawicieli PZPM polskiej motoryzacji musi przyjść w sukurs rząd.

Rząd musi zainteresować się branżą motoryzacyjną, dlatego że to jest jedna z najważniejszych, jeżeli nie najważniejsza branża. Bo przypominam, że prawie 20 proc. eksportu Polski to jest branża motoryzacyjna. I obyśmy nie spotkali się za kilka lat, mówiąc: znów nie została wyciągnięta lekcja z kryzysu 2012 roku i mamy eksport na poziomie 5–7, może 10 proc. Warto o tym dzisiaj pomyśleć, bo jeszcze nie jest za późno, ale już czerwone światło bardzo miga – mówi Jakub Faryś.

Związek chce przede wszystkim zapobiec wycofaniu się inwestorów z Polski, ale zabiega także o poprawę systemu stacji kontroli pojazdów i kontroli pojazdów w ogóle, tym bardziej że około 10–15 proc. samochodów nie ma np. przeglądu technicznego.

Jest taki pomysł parlamentarzystów, żeby wprowadzić naklejki na szybę, które będą świadczyły o tym, że przegląd został dokonany i OC zostało opłacone. To bardzo prosty, praktycznie bezkosztowy pomysł, który może spowodować szybki efekt – ocenia Jakub Faryś.

Jedna z idei zakłada także likwidację akcyzy i zastąpienie jej podatkiem uzależnionym od parametrów ekologicznych samochodu, co ma się przełożyć dodatkowo na większe bezpieczeństwo na drogach i troskę o środowisko naturalne.

Kolejnym pomysłem jest pełne odliczenie VAT od samochodów osobowych, kupowanych przez przedsiębiorstwa. I tu trzeba uczciwie powiedzieć, że po wprowadzeniu takiego pełnego odliczenia w pierwszym okresie spadną dochody budżetu, ale w dłuższej perspektywie na skutek stymulacji rynku – przypominam, że ponad połowa samochodów osobowych w Polsce trafia do firm – rynek się zwiększy – przekonuje Jakub Faryś.

Europejski sektor motoryzacyjny zatrudnia 2,3 mln osób, z czego w Polsce pracuje ok. 270 tys. Jak do tej pory wyłączona z produkcji została jedna fabryka – żerańska FSO. Średnia wykorzystywanych mocy w europejskich fabrykach to teraz nie więcej niż 60 proc.