Adam Małysz i Rafał Marton to nowymi mistrzowie Polski w rajdach terenowych w klasyfikacji generalnej i grupie T1. Zespół jest też mistrzami Czech i czwartą załogą FIA CEZ Cross Country Trophy w T1.

Małysz pojawił się na polskiej premierze nowego mitsubishi outlandera. "Orzeł z Wisły" razem ze swoim pilotem opowiadali jak to się stało, że zdobyli mistrzostwo kraju...

Tak naprawdę uwierzyłem w walkę o mistrzostwo Polski dopiero podczas ostatniego rajdu - powiedział Małysz. Nasz rywal miał problemy i do tytułu wystarczało trzecie miejsce, ale po prologu byliśmy dopiero na czwartym. Ostatecznie zdołaliśmy wygrać rundę w klasyfikacji RSMP i było to nasze drugie zwycięstwo w tym sezonie. W rajdach i na treningach, w tym roku przejechaliśmy wraz z Rafałem 14 tysięcy kilometrów. Podejrzewam, iż żaden z naszych rywali nie zaliczył takiego dystansu. Pomogły mi pokora, motywacja i twarda psychika, wyniesione z długiej kariery w skokach. W ostatnim rajdzie starałem się jechać w miarę ostrożnie. Rajd był dość krótki i w razie jakiegoś błędu można było wiele stracić, bez szans na późniejsze odrobienie tej straty. Naszym celem na następny sezon jest dalszy progres, nawiązanie walki z najszybszymi kierowcami. Chcemy zacząć się ścigać. Rozpoczynam drugi rozdział rajdowej kariery. To już nie będzie tylko przygoda, ale ostra sportowa rywalizacja. Teraz czeka nas Rajd Dakar, a tam chcielibyśmy znaleźć się w czołowej dwudziestce. Mój pierwszy Dakar był tak trochę na próbę. W domu otrzymałem jednorazową zgodę na ten start. Po rajdzie mieliśmy usiąść z żoną i wszystko przedyskutować. Na początku długo zwlekałem z tą rozmową. W końcu otrzymałem zielone światło na dalsze starty. Żona zdawała sobie sprawę z tego, że sportowiec na takim poziomie nie usiedzi w domu!

W Dakarze liczymy na dwudziestkę i gdyby udało się uzyskiwać tak wysokie lokaty na odcinkach specjalnych, byłby to olbrzymi sukces - dodał Rafał Marton. Czego można nam życzyć? Mamy świetnych sponsorów, a zatem tylko szczęścia na trasie - i zdrowia!

Małysz zdradził jak odnajduje się w nowej dla siebie dyscyplinie...

Czuję się coraz lepiej. Poznaję już wiele osób z rajdowego środowiska i z coraz większą ich liczbą jestem w koleżeńskich układach. Wiem, że nie jestem jeszcze doświadczonym super kierowcą, ale myślę, że po pierwszym pełnym sezonie można być zadowolonym, że są takie wyniki. Cały czas się uczę. Jeżdżę w rajdach terenowych dopiero od 1,5 roku. Wiele pracy jest jeszcze przede mną. Pierwsze tegoroczne starty były bardzo pechowe. Urwanie koła, jakieś dachowania. Te ostatnie rajdy wypadły zupełnie inaczej. Nauczyłem się panować na kierownicą i przyszły wyniki, łącznie z tytułem Mistrza Polski.

Skoczek, który stał się narodowym bohaterem Polaków, do rajdów ze skoków przeniósł koncentrację i sportowa psychikę...

Teraz potrzebuję przede wszystkim doświadczenia za kierownicą - mówi Małysz. Praca nad kondycją jest podobna, natomiast inaczej trzeba pracować nad siłą. Obecnie bardzo dużą wagę przywiązuję do ćwiczenia górnych partii mięśni - rąk, karku. Wcześniej raczej ćwiczyłem same nogi.

Zapytany o to jak układa mu się współpraca z pilotem Rafałem Martonem odpowiedział: Rola Rafała jest bardzo duża - nie tylko jako pilota, ale także mojego nauczyciela. Rafał ma duże doświadczenie w tej dyscyplinie. Wie doskonale, jak mną pokierować. Wiele mi podpowiada.

Małysz opisał jak wyglądała walka w ostatnim rajdzie, kiedy stawką był tytuł Mistrza Polski...

Taktyka zakładała przede wszystkim dojechanie do mety, ale to normalne, że człowiek chce się ścigać - Nie zwolniliśmy jednak pod koniec rajdu. Na ostatnich odcinkach poprawialiśmy czasy i to mnie bardzo cieszy - powiedział były skoczek narciarski.

W Pucharze Świata, FIA CEZ Trophy, mistrzostwach Polski trafiały się bardzo różne rajdy. W opinii Małysza najtrudniejszym w tym sezonie był Baja Poland...

Przygotowano bardzo wymagającą trasę i była super obsada w związku z rangą Pucharu Świata. Udało nam się pokonać lidera i wicelidera Pucharu Świata. Myślę, że to duża satysfakcja - cieszy się aktualny mistrz Polski w rajdach terenowych. Bardzo dobrze współpracowało nam się z Offroadsportem, czeskim zespołem kierowanym przez Mirka Zapletala. Nasze Mitsubishi L200 okazało się bardzo szybkie i niezawodne co pozwalało osiągać topowe wyniki - ocenił Małysz.

Skoki dały Małyszowi sławę. Rajdy to zupełnie inna kategoria, jednak Małysz przez chwilę poczuł się jak za dawnych czasów... 

Rajdy to bardzo drogi sport i nie jest jeszcze tak popularny. Nie ma tylu kibiców, a zainteresowanie mediów jest dosyć sporadyczne. Ale muszę powiedzieć, że te dwa rajdy, które zaliczyliśmy w Polsce, przyciągnęły na trasę już sporo kibiców. Chciałbym im za to podziękować, bo atmosfera zaczęła mi przypominać tę ze skoczni - wspomina Orzeł z Wisły.