Inspekcja Transportu Drogowego kupiła sześć aut do ścigania piratów. Samochody jednak nie trafiły do walki z przestępcami drogowymi. Najlepszym i najszybszym z nich jeździł szef ITD generał Tomasz Połeć - jak donosiło RMF FM, samochód był wykorzystywany także do celów prywatnych. 

Premier Donald Tusk nie wykluczał wyciągnięcia konsekwencji personalnych. Minister transportu Sławomir Nowak miał mu przedstawić całą sprawę. Efekt?

Minister Nowak na swoim koncie na Twitterze napisał "upomniałem szefa GITD, że jest niestosowne włączanie do kolumny samochodów w ITD aut interwencyjnych, nawet tymczasowo."

Przyznał też, że Połeć już nie jeździ tym samochodem i nie powinien był tego robić wcześniej. "Auto jest już w montażu fotoradaru" - napisał Nowak.

Całą sprawą są oburzeni posłowie, którzy domagali się dymisji szefa ITD. Politycy podejrzewają, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Do nich mają docierać liczne sygnały od samych inspektorów o nieprawidłowościach w ITD.

Degrengolada instytucji i kompromitacja kierownictwa. Przede wszystkim kolejny dowód na to, że te dziesiątki sygnałów, które płyną również ze strony inspektorów, którzy są tą sytuacją poruszeni, raczej skłaniają nas do wniosków, które sprowadzają się do nieuchronnej dymisji kierownictwa inspekcji. Tych zaniedbań jest mnóstwo. Kto wie, czym się to zakończy - powiedział Jerzy Polaczek w rozmowie z RMF FM.