Ale to nie będzie typowa grupa zakupowa, czyli taka, która zaopatruje swoich członków od A do Z – mówi o swoim projekcie Maciej Majewski, dyrektor biura Stowarzyszenia Dealerów Volkswagena i Audi w Polsce.

Firma powołana przez to stowarzyszenie dilerów będzie negocjować grupowo dostawy energii, w tym gazu, oraz stawki opłat za odprowadzanie ścieków.

Działające już na rynku firmy – Dealerska Grupa Zakupowa oraz Operator i Operator Profit – mają szerszy zakres zainteresowań. Płacą nie tylko wspólne rachunki za energię, lecz kupują także materiały biurowe, oleje i ubezpieczenia.

Nie zajmują się jednak zakupami ani aut, ani części zamiennych, co jest standardem w przypadku takich organizacji na zachodzie Europy czy w Stanach Zjednoczonych.

Taki wariant u nas na razie nie przechodzi, bo dostawy części zamiennych wciąż trzymają w garści importerzy, czyli przedstawiciele koncernów samochodowych. Między innymi dlatego grono zainteresowanych grupowymi zakupami na razie nie jest zbyt duże. Na przykład z usług spółek Operator i Operator Profit, działających przy stowarzyszeniu dilerów Opla i Chevroleta, korzysta średnio ok. 10 proc. członków stowarzyszenia.

Marcin Bulanda, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Partnerów General Motors, które powołało do życia te spółki, uważa, że barierą jest też psychologia. Część firm dilerskich, szczególnie małych, wierzy, że wszystko jest w stanie kupić taniej niż w grupie. A tak nie jest. Średnio udaje nam się wynegocjować rabaty od 10 do 20 proc. Ale są też przykłady rabatów na poziomie 50 proc. – twierdzi Marcin Bulanda. Największy rabat udało mu się uzyskać od firm kurierskich. Mechanizm jest prosty: inaczej negocjuje się cenę, gdy chodzi o kilkaset przesyłek rocznie, inaczej, gdy mowa o kilku tysiącach. Spółka Operator w imieniu dilerów negocjuje też stawki ubezpieczeń samochodów.

Grupy zakupowe to absolutnie przyszłość rynku dilerskiego w Polsce – zapewnia Marek Konieczny, szef Związku Dealerów Samochodów.