Jeżeli do końca 2012 r. na rynku motoryzacyjnym utrzyma się spadek rejestracji samochodów w stosunku do już dramatycznych wyników za 2011 r., większość dilerów będzie mieć problemy z dalszą działalnością – napisało włoskie stowarzyszenie dilerów Federauto do organizacji producenckiej UNRAE. Według organizacji nawet jedna trzecia sprzedawców będzie zmuszona zaprzestać działalności. Liczby porażają, tym bardziej że dotyczą nie tylko Włoch, lecz także całej Europy, w tym Polski, gdzie w branży sprzedaży samochodów pracuje ok. 40 tys. osób.

Nasz rynek – wbrew tendencjom europejskim – jest lepszy niż rok temu, ale dilerzy też się skarżą. – Mamy do czynienia z sytuacją stabilizacji na niskim poziomie i brakiem perspektyw na wzrost – mówi Adam Pietkiewicz, szef Polskiej Grupy Dealerów, największego sprzedawcy aut w naszym kraju.

Twierdzi, że na złą sytuację dilerów mają także wpływ pokryzysowe cięcia w koncernach: – Producenci przykręcili śrubę w zakresie marż. Koszty dilerów wzrosły. Powinno być na odwrót.

– Niemal nieunikniony dalszy spadek obrotów handlowych w 2012 r. zagraża równowadze przedstawicielstw handlowych w skali globalnej – twierdzą włoscy dilerzy.

Ich obawy potwierdzają najnowsze dane stowarzyszenia producentów samochodów ACEA. Zgodnie z nimi w maju liczba rejestracji nowych aut na Starym Kontynencie spadła o 8,7 proc. do nieco ponad 1,1 mln sztuk. Od początku roku dilerzy sprzedali 5,4 mln samochodów – o 7,7 proc. mniej niż w tym samym okresie zeszłego roku. – W maju większość rynków dotknął spadek – informuje ACEA. W Niemczech, największym rynku samochodowym Europy, liczba rejestracji nowych aut zmniejszyła się o 4,8 proc., ale już we Włoszech o ponad 14 proc., a we Francji o 16,2 proc.

W takiej sytuacji dilerzy proponują zmianę „modelu biznesowego” i „powrót do podstaw”. Ma on prowadzić przez urealnienie planów sprzedażowych. Chcą także zmienić strukturę wynagradzania za sprzedaż, tak by ich zysk stanowiła „godna” marża, a nie bonus sprzedażowy.

Ten ostatni element wynagrodzenia jest nieodłącznie związany z wypełnieniem planów sprzedaży, które – zdaniem sprzedawców aut – w wielu przypadkach są niemal nie do osiągnięcia.

Włoscy producenci nie komentują tych postulatów. Wody w usta nabierają też polscy przedstawiciele koncernów motoryzacyjnych.