Volkswagen tiguan, którym jechała Ewa Farna nadaje się już tylko do kasacji. Widok pojazdu na lawecie przyprawia o gęsią skórkę.

To cud, że z samochodu wyszła żywa. Samochód jechał naprzeciwko mnie, nagle zjechał z drogi i dachował. Nadaje się tylko na złom - mówi portalowi blesk.cz jeden ze świadków wypadku.

Do wypadku doszło w poniedziałek o 6.00 rano na drodze między Trzyńcem a Wędrynią. Czeska policja twierdzi, że piosenkarka była pod wpływem alkoholu. Alkomat wykazał jeden promil. Jak podają czeskie media w poniedziałkową noc Ewa Farna świętowała zakończenie czeskiego egzaminu dojrzałości. 

Sama piosenkarka zamieściła na swojej stronie internetowej oświadczenie w tej sprawie, w którym pisze m.in., że powodem wypadku było niezmierne zmęczenie spowodowane nieprzespanymi nocami przed egzaminem maturalnym.

Zasnęłam za kierownica i zjechałam z drogi. Samochód jest w okropnym stanie, ale na całe szczęście nikomu nic poważnego się nie stało - napisała Ewa Farna, nie komentując jednak zarzutów czeskiej policji.  

>>>EWA FARNA MIAŁA WYPADEK SAMOCHODOWY! POLICJA: BYŁA PIJANA

Portal blesk.cz przypomina, że to nie pierwsze kłopoty młodej gwiazdki z prowadzeniem auta i policją. Krótko po tym jak zdała prawo jazdy, miała kłopoty z przestrzeganiem prędkości. 

Jaka kara może teraz spotkać piosenkarkę?

Z pewnością straci prawo jazdy. Inną kwestią jest kara finansowa. Najmniej dotkliwa kara to mandat w wysokości od 10 do 20 tysięcy koron i zakaz prowadzenia pojazdów od sześciu miesięcy do roku. 

W najgorszym przypadku Ewa Farna może zapłacić 25 tysięcy koron i zapomnieć o prowadzeniu auta nawet przez najbliższe dwa lata.