Dla firm nie ma w ubezpieczalniach żadnych oficjalnych taryfikatorów. Stawki negocjuje się indywidualnie, a te rosną już kolejny rok. Ze statystyk Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że stawki OC i AC w 2011 r. poszły w górę w porównaniu z 2010 o 10 proc. – W niektórych przypadkach koszty ubezpieczeń poszybowały nawet o 20 – 30 proc. – mówi Katarzyna Pydych z wrocławskiego Instytutu Keralla, badającego rynek wynajmu samochodów.

Koszty polis są dla firm coraz bardziej uciążliwe. Z danych KNF wynika, że w zeszłym roku statystycznie na ubezpieczenie jednego auta przedsiębiorstwo wydawało 2,9 tys. zł – prawie 1,9 tys. zł pochłonęło AC, a niemal 1 tys. zł wydano na OC. Stawki dla firm są dwa razy wyższe niż płacone przez kierowców indywidualnych za AC i niemal trzy razy wyższe w przypadku OC. Ta dysproporcja, która po części wynika z tego, że statystyczny prywatny właściciel jeździ starszym samochodem niż przedsiębiorca, nie dziwi Marcina Tarczyńskiego, analityka Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Kierowcy powodujący najwięcej szkód płacą więcej – mówi. Pokazuje drugą stronę medalu. Od 2004 do 2011 r. suma odszkodowań i świadczeń z OC wzrosła o 92 proc., do 5,28 mld zł. A ponieważ przez lata średnie ceny OC nie rosły niemal wcale, to obecnie ubezpieczyciele po prostu odrabiają zaległości.

Według Marka Dobkowskiego z biura rozwoju programów samochodowych w Warcie podwyżki dotyczą gównie OC, bo kierowcy pojazdów flotowych powodują średnio dwu-, a nawet trzykrotnie więcej szkód.

Dobkowski zaznacza, że choć średnie stawki ubezpieczeń dla flot znacząco wzrosły, to nie dotknęły one wszystkich. Na utrzymanie, a nawet na obniżenie stawek ubezpieczeniowych mogą liczyć firmy, które dbają o bezpieczeństwo służbowych pojazdów i efektywnie realizują programy prewencyjne pozwalające na ograniczenie szkodowości. Dobkowski mówi nawet o dużym wzroście zainteresowania przedsiębiorców specjalnymi programami szkoleniowymi wdrażanymi przez firmy, które mogą dać poważny upust w ubezpieczeniu.

– Bonusy za antyszkodową politykę flotową to mit – mówi Katarzyna Pydych. Według niej jedynym rozwiązaniem pozwalającym zaoszczędzić na polisie jest zwiększenie udziału własnego w ubezpieczeniu. Przy dużej liczbie drobnych szkód wyłączenie ich z zakresu ochrony może pozwolić na spore obniżenie stawek. W takiej sytuacji należy jednak zrezygnować z części drobnych napraw na koszt ubezpieczyciela lub wprowadzić udział pracownika w spowodowanej szkodzie. Artur Zych, wiceprezes BIK Brokers, potwierdza, że obecnie największą furorę wśród przedsiębiorców wykupujących polisy samochodowe robi ubezpieczenie komunikacyjne tylko od szkody całkowitej.

Hitem stały się polisy obejmujące wyłącznie kasację samochodu