Powodem są m.in. nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemu, o których pisaliśmy dwa tygodnie temu w DGP.

Kontrola jest efektem analiz wskazujących, że urzędnicy kolejnych ekip rządzących MSW dobierali firmy teleinformatyczne, nie organizując przetargów. Decyzję o kontroli w resorcie spraw wewnętrznych, który odpowiada za budowę i nadzór nad CEPiK, podpisał szef CBA Paweł Wojtunik.

Według informacji DGP również audyt, który zlecił tuż po objęciu stanowiska ministra spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, wskazywał na poważne nieprawidłowości w tym strategicznym systemie. Są już namacalne efekty – Cichocki odwołał kierownictwo departamentu ewidencji państwowych i teleinformatyki, o czym donosiliśmy przed miesiącem.

– CEPiK budzi poważne korupcyjne podejrzenia od początku. Firmy informatyczne mają wypracowane mechanizmy pozyskiwania urzędników i polityków. A tu na stole leżały nieprawdopodobne pieniądze – mówi jeden z naszych rozmówców, który zajmuje się sektorem IT.

Początki systemu sięgają 2000 roku. Były minister spraw wewnętrznych Marek Biernacki wspomina:

– Stanąłem przed wyborem, że ja i moja ekipa będziemy uchodzić za nieudaczników lub skorumpowanych. Wybrałem ten pierwszy wariant i zamówienie unieważniłem. Wtedy bliskie otrzymania zamówienia były egzotyczne firmy z doświadczeniami w takich krajach, jak Zimbabwe, oraz związane z szefami służb specjalnych państw b. Układu Warszawskiego. Ostatecznie przetarg w 2004 r. wygrało konsorcjum, w którym pierwsze skrzypce grał Softbank – opowiada Biernacki.

To postępowanie prześwietliła Najwyższa Izba Kontroli i natychmiast doniosła do prokuratury o swoich odkryciach. Inspektorzy zakwestionowali wybór i kwoty, które popłynęły do doradczej firmy Infovide, która miała doradzać przy projektowaniu systemu. Co więcej, okazało się, że 9 spośród 10 urzędników wyłonionych do komisji przetargowej dokładnie tak samo oceniło zwycięską ofertę, a nawet takimi samymi słowami to uzasadniło.

– Będziemy również weryfikować umowy z firmami zawierane w ostatnich latach, za czasów Ludwika Dorna czy Grzegorza Schetyny i Jerzego Millera – usłyszeliśmy w CBA.

Budowa CEPiK przyniosła również korzyści. Dzięki uszczelnieniu systemu policji udało się poważnie zredukować kradzieże aut. Ale system jest niestabilny i pełen poważnych luk. Z danych, do których dotarliśmy w połowie marca, wynika, że tylko w okresie 13.09.2011 r. – 1.03.2012 r. doszło do ośmiu kilkugodzinnych awarii systemu, które skutkowały niedostępnością danych dla policji, straży gminnych czy urzędów powiatowych. W bazie Centralnej Ewidencji Pojazdów, z której już korzystają starostwa, wciąż znajdują się duble zarejestrowanych samochodów (wcześniej dochodziło do sytuacji, w której auto rejestrowane było dwukrotnie z powodu braku automatycznego wyrejestrowania pojazdu).

Kolejny problem dotyczy zacierania zakazów orzeczonych wobec kierowców. – CEPiK nie rozróżnia zakazów, więc zaciera wszystkie istniejące dla danego kierowcy, nawet wtedy gdy komunikat o zatarciu dotyczy tylko jednego wyroku – mówi nasz informator.

Błędy i opóźnienia w CEPiK powodują, że osoba z zakazem kierowania pojazdem bez większych problemów nowy dokument wyrobi w innym miejscu. Jak potwierdziliśmy w kilku urzędach powiatowych, ich pracownicy nie są w stanie zweryfikować w CEPiK, czy kierowca nie ma orzeczonego zakazu w innym starostwie.

21,2 mln samochodów znajduje się w CEPiK. Tymczasem prawdopodobna liczba aut w rzeczywistości wynosi ok. 17 mln

1 mld zł prawie tyle dotąd kosztował system CEPiK

30 mln zł może kosztować dostosowanie CEPiK do wymagań ustawy o kierujących pojazdami