"Zatrzymani mężczyźni są podejrzani o przyjmowanie łapówek w zamian za pomoc w uniknięciu odpowiedzialności za różne przewinienia" - poinformował PAP Adam Jachimczak ze śląskiej policji.

Funkcjonariusze zostali zatrzymani we wtorek rano w siedzibie Straży Miejskiej w Dąbrowie Górniczej, przez cały dzień trwały ich przesłuchania. Jak poinformował rzecznik dąbrowskiego magistratu Bartosz Matylewicz, akcja była konsekwencją wspólnych działań kierownictwa dąbrowskiej Straży Miejskiej i policjantów, które trwały od czerwca ubiegłego roku.

Prezydent Dąbrowy Górniczej Zbigniew Podraza zaznaczył, że zatrzymanie było zaplanowane i lokalne władze miały pełną wiedzę o prowadzonym postępowaniu. "Dla tego typu zachowań musi być zero tolerancji" - podkreślił prezydent w informacji przesłanej w środę PAP. Podraza dodał, że przez pryzmat tej sprawy nie można postrzegać pracy całej dąbrowskiej Straży Miejskiej.

W śledztwo nadzorowane przez katowicką prokuraturę okręgową zaangażowani zostali policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach zajmujący się zwalczaniem korupcji, a także m.in. z wydziału kryminalnego do walki z przestępczością samochodową oraz z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji.

Jak podał Jachimczak, strażnikom przedstawiono łącznie 247 zarzutów o charakterze korupcyjnym, za które grozi im kara do 10 lat więzienia. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono u podejrzanych mienie o łącznej wartości 80 tys. zł.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek powiedziała podczas środowej konferencji prasowej, że podejrzani usłyszeli zarzuty dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych w wysokości od 50 do 150 zł w zamian za odstąpienie od ukarania mandatem.

Zawada-Dybek podała, że ośmiu strażników przyznało się do winy. Prokuratura domaga się aresztowania dwóch spośród podejrzanych, do sądu trafiły już wnioski w tej sprawie. Wobec 14 pozostałych strażników prokurator zastosował dozór policji i poręczenia majątkowe w kwotach od 5 do 10 tys. zł.

Zarówno prokuratura, jak i policja informują, że śledztwo ma w dalszym ciągu charakter rozwojowy i niewykluczone, że liczba podejrzanych się zwiększy. Wtorkowe zatrzymania były pierwszymi w tym postępowaniu.

Jak podał magistrat, pierwsze sygnały o nieprawidłowościach i karygodnych zachowaniach strażników z pionu patrolowego zaczęły dopływać już w połowie 2010 roku. Wtedy dąbrowska policja zatrzymała trzech funkcjonariuszy pod zarzutem przyjęcia korzyści majątkowych od zatrzymanego kierowcy, jednak prokurator nie postawił im wówczas zarzutów i zostali zwolnieni. Potem kolejne sygnały docierały zarówno do komendanta straży, jak i do władz miasta. Powiadomiono policję, która w czerwcu ubiegłego roku rozpoczęła działania.

Jak powiedział Matylewicz, w całej Straży Miejskiej w Dąbrowie Górniczej pracuje 45 funkcjonariuszy, zatrzymano więc ponad jedną trzecią z nich. Zatrzymanie tak dużej liczby funkcjonariuszy pociągnęło za sobą konieczność reorganizacji pracy w straży. Do patroli interwencyjnych skierowano strażników miejskich z pionu dzielnicowych i fotoradarów.

"Reorganizacja ta pozwoli na zabezpieczenie funkcjonowania Straży Miejskiej i realizacji interwencji zgłaszanych przez mieszkańców" - zapewnił Radosław Romanek, komendant dąbrowskiej straży.

Decyzje służbowe wobec zatrzymanych strażników zostaną podjęte wtedy, gdy do dąbrowskiej straży wpłyną informacje o efektach czynności prokuratorskich. Jak wskazał Romanek, zgodnie z przepisami ustawy o służbach gminnych, strażnik, który ma postawione zarzuty za przestępstwo umyślne, zostaje zawieszony w czynnościach służbowych do czasu zakończenia postępowania. "Nie może dojść do sytuacji, że strażnik z postawionymi zarzutami korupcyjnymi wychodzi patrolować ulice" - podkreślił Romanek.

"Strażnicy, którzy nie mieli skłonności do tego typu procederów, do dziś pracują; budzą się z czystym sumieniem i bez obaw przychodzą do pracy" - podsumował komendant.