Małgorzata Socha wystąpiła na planie programu "Zakup kontrolowany", nadawanego w TVN Turbo. Aktorka sprawdzała co potrafią samochody sportowe. Za kierownicą maserati GranTurismo z 2008 roku, razem z prowadzącym program, Adamem Kornackim, ruszyła na ulice Warszawy. Kiedy zamieniali się miejscami dziennikarz TVN na oścież otworzył drzwi luksusowej zabawki i wsiadł za kierownicę komentując wietrzną pogodę słowami - Drzwi wyrywa z korzeniami. Zdanie okazało się prorocze - ruszający autobus miejski zderzakiem zahaczył maserati. 

Samochód jest ubezpieczony, na miejsce przyjechała policja i stwierdziła jednoznacznie winę kierowcy autobusu. Został on ukarany mandatem karnym. W związku z tym, że jego samochód się poruszał, a nasz nie. Nieporuszający się samochód nie może spowodować kolizji drogowej - tłumaczył Kornacki.

Ekspert od prawa o ruchu drogowym, Adam Jasiński, z Inspekcji Transportu Drogowego ma odmienne zdanie. Zapytany o opinię przez serwis policyjni.pl stwierdził po obejrzeniu filmu, że za stłuczkę maserati z autobusem odpowiedzialni są Małgorzata Socha i Adam Kornacki. Wina kierowcy autobusu jest problematyczna - ocenia specjalista. 

Jasiński uważa, że Socha powinna zostać ukarana mandatem za zatrzymanie się na przystanku, a Kornacki powinien dostać mandat, za otwarcie drzwi w taki sposób, że doprowadził do zahaczenia o nie przez autobus. Zdaniem eksperta ITD dziennikarz TVN powinien był przewidzieć, ze tył autobusu przy skręcie "zachodzi" i otwarcie drzwi na całą szerokość, może doprowadzić do kolizji.

Adam Jasiński podpiera się art. 45, który mówi nie tylko o otwieraniu drzwi bez upewnienia się, ale obejmuje swoim zakresem także pozostawianie otwartych drzwi bez upewnienia się. Dlatego też tu, to chwilowe pozostawienie przyczyniło się do właśnie takiego skutku (kolizji).

Reasumując, na Panią, która zatrzymała samochód osobowy na przystanku można nałożyć mandat za takie zatrzymanie (z art. 90 KW w zw. art. 49 ust. 1 pkt. 9 PRD). Na Pana, który tak otworzył drzwi, i wsiadał do samochodu mandat (za czyn z art. 86 § 1 KW w zw. z art. 45 ust. 1 pkt. 3 PRD). Ewentualną odpowiedzialność kierującego autobusem rozpatrywałbym bardzo ostrożnie przez pryzmat art. 86 § 1 w zw. z art. 3 PRD (do tego potrzebne byłyby oględziny miejsca zdarzenia). Można rozpatrywać czy kierujący autobusem, należycie obserwując, mógł i powinien był zauważyć, że takie ruszenie, może doprowadzić do takiego skutku - napisał Jasiński.