Sławomir Nitras pędząc swoim audi aleją Wojska Polskiego w Szczecinie wpadł w sidła wspólnego patrolu policji i żandarmerii wojskowej - informuje "Głos Szczeciński". Radar pokazał, że europoseł PO jechał 101 km/h w miejscu gdzie obowiązywało organicznie do 50 km/h. 

Pikanterii całej sprawie dodają różne wersje zakończenia zatrzymania przedstawiane przez policję i Nitrasa. 

Z notatki, którą miała sporządzić policjantka zatrzymująca Nitrasa ma wynikać, że polityk zasłonił się immunitetem i dzięki temu nie dostał mandatu.

Kierujący pojazdem podczas kontroli okazał immunitet poselski Parlamentu Europejskiego, w związku z tym zgodnie z przepisami policjanci nie mogą zastosować żadnych środków oddziaływania. Zwrócili uwagę kierującemu, odnotowali kontrolę w notatnikach służbowych, sporządzili notatkę oraz kartę informacyjną o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia wykroczenia przez osobę korzystającą z immunitetu zakrajowego - mówi asp. Przemysław Kimon z zachodniopomorskiej policji. 

Co na to Sławomir Nitras? Nie zaprzecza, że złamał ograniczenie prędkości i zapewnia o nie wykorzystywaniu stanowiska do uniknięcia mandatu.

Nikt mi zapisu z rejestratora nie pokazał - mówi. Nie mogłem pokazać immunitetu, bo czegoś takiego nie ma. Na polecenie kontrolującego dałem dokumenty. Sprawdzono je. Potem usłyszałem od kontrolującego, że jestem posłem, więc mnie pouczą. Nie muszę domagać się mandatu, skoro zostałem pouczony. To wszystko przebiegło w miłej atmosferze - opowiada "Głosowi Szczecińskiemu" Nitras. Po kontroli patrol sporządził notatkę.