– Właściwy inspektor nadzoru budowlanego określa termin wykonania pozostałej części robót wykończeniowych. Termin ten nie może być dłuższy niż dziewięć miesięcy – mówi Katarzyna Kownacka z Ministerstwa Transportu. – Jeśli w wyznaczonym czasie warunki nie zostaną spełnione, decyzja zostanie cofnięta – dodaje.

Takie czasowe dopuszczenie przejezdności dróg i autostrad wymusili samorządowcy. Od tego zapisu członkowie zespołu ds. infrastruktury w komisji wspólnej rządu i samorządu uzależniali pozytywne zaopiniowanie projektu nowelizacji ustawy sankcjonującej przejezdność polskich dróg.

Jak zapewnia resort transportu, więcej ustępstw nie będzie. – Na obecnym etapie legislacyjnym nie są projektowane dalsze ograniczenia czasowe dla proponowanych rozwiązań mających na celu zapewnienie przejezdności – mówi Katarzyna Kownacka. A Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, komentuje, że tej ustawy w ogóle nie powinno być, bo jest pisana na zamówienie polityczne. – Ale jak już trzeba ją wprowadzić, to i kombinować trzeba – dodaje

Nowelizacja ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji drogowych, która umożliwia wprowadzenie ruchu na niedokończoną drogę (spełniającą elementarne wymogi bezpieczeństwa), powstała, gdy rząd zorientował się, że budowa wielu kluczowych odcinków przed Euro 2012 nie zostanie sfinalizowana. Eksperci krytykują projekt, twierdząc, że może on negatywnie wpłynąć na jakość robót i zwiększyć koszty inwestycji.