Uwaga kierowco! Tak możesz stracić duże pieniądze
Urzędnik bez mrugnięcia okiem rejestruje skradziony samochód, a zakład ubezpieczeniowy wystawia na niego polisę. Jeśli nie sprawdzisz, czy kupowane auto nie pochodzi z kradzieży, stracisz pieniądze - przestrzega "Metro".
- Sprzedawali kradzine auta. Kupowały powszechnie znane osoby
- Tłukli młotkami, a kiedy stracił przytomność, ukradli samochody
- Policja zlikwidowała "dziuplę" z częściami luksusowych aut
- Oto największy skandal 2011 roku! Układanka sypie się w oczach
- Drogówka dostała niezwykły prezent! Kierowcy na baczność
- Rumunia i Bułgaria w Schengen? Holandia wycofuje sprzeciw
- Kierowcy zapłacą wyższe kary! Zaboli, jak nigdy wcześniej
- Nie płać mandatów! Zobacz, jak nie dać się policji
- Kierowco, łap się za kieszeń! Drastyczna podwyżka po nowym roku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W takiej sytuacji znalazł się pan Andrzej, który półtora roku temu kupił auto sprowadzone z Francji. Zarejestrował je w Wydziale Komunikacji Urzędu Miejskiego w Pruszkowie oraz ubezpieczył. Ale kilka dni temu policja zatrzymała samochód, bo okazało się, że został skradziony francuskiemu właścicielowi i trafił do Systemu Informacyjnego Schengen. A pan Andrzej jest podejrzany o paserstwo.
"Skoro na rejestrację wydziały komunikacji mają miesiąc, to powinny ten czas wykorzystać do sprawdzenia, czy auto nie jest kradzione" - sugeruje Dorota Nowak z komendy policji w Pruszkowie. Sprawy nie chciał w poniedziałek komentować pruszkowski wydział komunikacji.
"Zakład ubezpieczeń też tego nie sprawdza. Wystawia polisę i bierze pieniądze" - mówi Krystyna Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych. "A gdy okazuje się, że auto jest kradzione, umowa przestaje obowiązywać" - podkreśla.
"Metro" radzi: najprostszym sposobem uniknięcia takich perypetii jest wizyta w najbliższej jednostce policji, która sprawdzi auto w systemie Schengen. Niektórzy korzystają też z usług prywatnych firm, które za około 200 zł sprawdzają, czy pojazd nie był kradziony.
Źródło: PAP




















































~kierowca2011-12-21 07:01
To w końcu od czego są te urzędasy?
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!