Otwarty w nocy odcinek autostrady A2 to rewolucja dla biznesu. Dzięki niemu możliwy będzie przejazd w dwie godziny z Berlina do Poznania, w trzy godziny do Łodzi, a od przyszłego roku w cztery godziny do Warszawy.

Prof. Marek Rekowski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu spróbował oszacować skutki gospodarcze tej inwestycji. Jeśli uwzględnić nie tylko bezpośrednie dochody operatora autostrady i pracowników zatrudnionych przy jej utrzymaniu, ale także możliwości biznesowe, jakie dzięki temu powstaną dla przedsiębiorców z polskich regionów przygranicznych, nowa autostrada przyniesie przynajmniej 2,5 mld zł rocznych dochodów Ziemi Lubuskiej i Wielkopolsce. Ale efekty sięgną w głąb kraju.

– Do tej pory niemieckie firmy wybierały na miejsce budowy fabryk w Polsce głównie pas między Wrocławiem a Katowicami, bo tylko tu miały zapewniony dobry dojazd. Teraz otwiera się przed nimi Łódź i środkowa Polska – mówi „DGP” Tomasz Kalinowski, kierownik wydziału ekonomicznego Ambasady RP w Berlinie.

Wybór lokalizacji inwestycji aż w 25 – 40 procentach zależy od infrastruktury transportowej. Właśnie dlatego że nie mieliśmy autostrad, Czechy, Słowacja i Węgry w przeszłości zgarniały nam sprzed nosa inwestycje m.in. w sektorze samochodowym. A10. Więcej w piątkowym Magazynie