Na Dodę, która miała promować swą nową płytę w jednym z centrów handlowych Włocławka, czekało kilkuset fanów. Piosenkarka wkroczyła z kilkunastominutowym opóźnieniem, ale to nie gwiazdorska maniera o tym zdecydowała.

Jak przyznała się fanom Doda, tuż przed celem podróży, samochód jej ekipy znalazł się na celowniku policyjnego radaru. Przekroczenie prędkości o 10 km/h kosztowało ją 100 zł. Policjanci rozpoznali pasażerkę, ale ulgi z tego tytułu nie przyznali.

Towarzyszący piosenkarce członkowie ekipy zapewniali, że to pierwszy taki przypadek w ciągu 30 spotkań, jakie w ostatnim czasie Doda odbyła na terenie kraju. "Mamy nadzieję, że to nie z tym zdarzeniem będzie nam się kojarzył Włocławek" - zapewnił jeden z muzyków.