Do zdarzenia doszło w mieście Gela na ulicy handlowej. Chłopcy, pozostawieni na chwilę w samochodzie, uruchomili go, ponieważ ojciec wysiadając nie zabrał kluczyków. Pojazd gwałtownie ruszył do przodu i wpadł na uliczny stragan, wywracając znajdujące się tam sprzęty.

Nie ucierpiał ani sprzedawca, ani klienci. Następnie samochód, jadąc pośród uciekających w popłochu ludzi, uderzył w zaparkowane auto, a potem w pobliski mur. Malcom nic się nie stało.

Straż miejska, która przybyła, by opanować chaos na pełnej ludzi ulicy, przyznała, że cudem nie doszło do tragedii.