Krakowska prokuratura, do której wpłynęło zawiadomienie, zdecydowała w środę o jego przekazaniu do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Według Adamczyka wykonawcy A4 w rejonie Ropczyc przy budowie nasypów pod warstwy jezdne tego odcinka autostrady używają materiałów słabej jakości - gliny i iłów. Na potwierdzenie swoich słów Adamczyk podczas konferencji prasowej pokazał zdjęcia, które wykonał 2 września oraz próbki gruntu.

"To jest ziemia orna. Na takim gruncie z powodzeniem wyrosną ziemniaki, a nie autostrady" - podkreślił poseł PiS. Dodał, że grunt bez powodzenia próbowano zagęścić.

Według Adamczyka wbrew twierdzeniom przedstawicieli GDDKiA glina nie jest wywożona z terenu budowy autostrady, ale właśnie tam przywożona. "Dotarliśmy do kopalni żwiru w rejonie Przecławia i mamy zdjęcia załadunku na ciężarówki ziemi, która potem jest wysypywana na terenie budowy autostrady" - mówił.

O słabej jakości materiałów używanych przy budowie tego odcinka autostrady poseł mówił podczas sejmowej debaty nad wotum nieufności wobec ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka 29 sierpnia. Adamczyk powiedział w środę, że do tej pory nikt z ministerstwa ani z GDDKiA nie skontaktował się z nim w tej sprawie.

Poseł przyznał, że nie zna dokumentacji technicznej tego odcinka autostrady, ale "jest wewnętrznie przekonany", że są w niej przewidziane zupełnie inne materiały.

"Pragnąłbym się mylić. Chciałbym, aby to, co widzimy nie potwierdziło się w rzeczywistości. Mam świadomość, że jesteśmy w trakcie kampanii wyborczej. Ja osobiście nie chcę tego wątku łączyć z kampanią, dlatego zwróciłem się do prokuratury, aby korzystając z niezależnych ekspertów zbadała ten problem" - zaznaczył Adamczyk.

"Ważne będą badania na wszystkich budowanych autostradach. Bo jeśli takie są standardy w budowie polskich autostrad, to nie jest skandal, ale hekatomba, która eksploduje po kilku latach" - dodał.

Na konferencji prasowej był także Jacek Szewczyk - dostawca sprzętu na budowę odcinka autostrady A4 w okolicach Ropczyc. "Mogę potwierdzić, że te zdjęcia są autentyczne" - oświadczył Szewczyk. "Mam duże podejrzenia, co do materiałów używanych na tej budowie i co do sposobu zatrudnia firm. Podwykonawcy - czwarty, piąty czy szósty - nie są chronieni przez GDDKiA. Z takiej ochrony korzysta jedynie pierwszy podwykonawca" - dodał Szewczyk. Pytany czy nabrał podejrzeń, kiedy został zwolniony przez podwykonawcę, Szewczyk powiedział, że w czerwcu zrezygnował sam z "powodu braku płatności".

Naczelnik Wydziału Realizacji w rzeszowskim oddziale GDDKiA Grzegorz Kaczor powiedział w środę PAP, że "glina pod pewnymi warunkami została zaakceptowana jako materiał do budowy nasypów". "Ten materiał został zgłoszony przez wykonawcę robót i jest wykorzystywany do budowy" - powiedział Kaczor. "Każda warstwa nasypu jest badana zarówno przez wykonawcę jak i kontrolnie przez nasze własne laboratorium" - zaznaczył. Dodał, że ten odcinek A4 buduje doświadczona firma, która udzieliła pięcioletniej gwarancji.